Pokochałam BIOMIMIC od pierwszej chwili.

Tak! – można zakochać się w kremie. Uwielbiam jego lekkość, aksamitną konsystencję, zapach… Moja cera należy do wybitnie problematycznych – ogólnie należy do typu cery mieszanej ze strefą T. Z kolei strefie T – towarzyszą klasyczne minusy: świecenie się, nadmiar produkcji sebum, a co najgorsze – jest słabo nawodniona, wręcz przesuszona do tego stopnia, iż “odklejają się” całe suche płaty skóry… Chroniczne zmęczenie, brak snu I odwieczny brak pamięci o należytym spożywaniu wody…sprawiały, iż byłam już pozbawiona nadziei. I pojawił się w moim życiu BIOMIMIC. Nie rozkochał mnie w sobie od razu, może jedynie swym zapachem, konsystencją…, a to dlatego, że w tej materii do każdego nowego produktu podchodziłam bardzo sceptycznie. W życiu bazuję na profesjonalizmie, lubię jakość, przekonuje mnie zaangażowanie. Ale też ufam swojej intuicji i reaguję na przekazywaną między ludźmi energię. Ponad wszystko najważniejsze są dla mnie potrzeby i towarzyszące życiu emocje. Tak już mam. “I po co w tym tyle filozofii? Przecież to tylko krem” – być może ktoś mógłby tak rzec. Tyle i aż tyle. Bo być może w życiu właśnie o to chodzi? Aby w pozornie “małych” rzeczach zobaczyć coś więcej? I to wszystko właśnie odczułam, kiedy zaufałam, kiedy dałam szansę, aby zawartość małego słoiczka pozwoliła pomóc moim niedoskonałościom. Czuję, iż ten krem ma moc oddziaływania na wewnętrzne potrzeby mojej skory, bowiem po kilku tygodniach stała się ona nawodniona, odżywiona, gładka. Moja cera jest nakarmiona od wewnątrz. Wciąż nie jest idealna, lecz efekt długotrwałej odbudowy i troski o to, czego nie widać – sprawił, że widoczne jest to, czego pragnie natura. Mam wrażenie, że nawet wówczas, kiedy pojawiają się trudniejsze chwile (a nasza cera niczym lustrzane odbicie automatycznie zdradzi to całemu światu), zawarte w BIOMIMIC mikroelementy automatycznie “wyczuwają” słabszą kondycję i wyruszają, by aktywnie działać wraz ze swoimi rezerwami. Ten krem wykonuje swoją pracę niezwykle inteligentnie. Wspiera, koi, dodaje blasku, a kiedy trzeba – naprawia. Tymczasem ja swobodnie wyrażam swoje emocje, chłonę każdą chwilę, czerpię z życia garściami – a sporo tej pracy dla czterdziestolatki, spełnionej i zagonionej mamy bliźniaków i dorastającej, pięknej nastolatki. Dlatego tym bardziej nie martwię się o „efekty starzenia” – życiodajna energia i produkt, który dba o moje oblicze – pozwalają śmiać się do woli, bawić się mimiką niczym w teatrze, pozostać sobą wraz ze swoimi przeżyciami, które tak bardzo przecież odbijają swe piętno właśnie na twarzy… Mam BIOMIMIC – i tak dobrego kremu nie miałam nigdy wcześniej. Poszukiwałam, zmieniałam, już nie muszę… Dzięki jego Fenomenalnej Kreatorce – Madzi – zagościł w moim życiu już na stałe.

Z serca polecam Każdej, Wspaniałej Kobiecie, Którą Jesteś.